Bolący kark – pierwsze wrażenia z Warszawy

Wysiadam z Pendolino – bilet zarezerwowany z dużym wyprzedzeniem – duża zniżka.
Zatem… wysiadam i nawet nie mam czasu zastanowić się, którędy pójść, bo tłum już mnie pcha na ruchome schody. Idę tunelem modląc się o jakieś drogowskazy, które na szczęście znajdują się na futrynie każdego rozwidlenia. Oślepiona słońcem mrużę oczy i zadzieram głowę do góry, aby popatrzeć na budynek-ikonę: Pałac Kultury. Rozglądam się dookoła i w sumie oprócz Złotych Tarasów nie kojarzę nic.

A wiecie co mnie uderza już na samym początku? W Krakowie nie trzeba zadzierać głowy tak wysoko (nie licząc Szkieletora i Błękitka). W Warszawie czuję się trochę nienaturalnie, kiedy jestem zmuszona wręcz położyć czaszkę na plecach, żeby oglądnąć cały budynek.

szybko

Po dojściu do metra uruchomiła mi się agorafobia. Masy ludzi, szybkie tempo i wszyscy gdzieś się spieszą. Nie jestem przyzwyczajona do AŻ takich tłumów, więc czuję się trochę nieswojo. Następuje również moment paniki, kiedy kasownik wciąga bilet, ale po chwili już jadę w kierunku Młocin. Zasuwam pod ziemią zadowolona, że szybko dotrę na miejsce i dopiero po chwili dochodzi do mnie, że jako jedyna stoję przodem do kierunku jazdy. Przy pierwszej stacji już wiem czemu powinnam stać bokiem.
Kolejne wrażenie – metro piszczy niczym tramwaj 22 między Centralną a Rondem Czyżyńskim. Na szczęście da się przyzwyczaić.

Docieram do nowego mieszkania, gdzie będę przez najbliższe lata budowała swoje miejsce na ziemi. Padam spać zmęczona stresem minionych tygodni.

Droga stolico, bądź miła dla nowego krakowskiego słoika!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s