prywata

Skąd się tu wzięłam?

W ciągu niespełna trzech miesięcy podjęłam kilka decyzji, które wywróciły moje życie do góry nogami. Zawsze sądziłam, że trzeba się naprawdę starać, aby doszło do nagłych zmian. I po raz kolejny zauważyłam jak życie, niczym pobłażliwy specjalista – słuchający o tym jak to się znasz na danym temacie, weryfikuje nasze poglądy błyskawicznie.
Jestem typem, który lubi mieć wszystko poukładane. „Skoro powiedziało się A – trzeba powiedzieć B” itd. Bardzo męczyłam się ze zmianą mojego kierunku studiów i wybraniem całkowicie innej tematycznie magisterki. Bałam się, że ścieżka, którą sobie obrałam tuż po maturze rozpadnie się i wszystko się posypie. Już w tym momencie wszechświat przyglądał mi się z ironicznym „co ty wiesz dziecino…”

Magisterka okazała się zupełnie nietrafiona: kierunek o niczym, obniżenie lotów i ambicja, która po kilku latach studenckiej stagnacji ocknęła się z letargu. Jednak przetrwałam pierwszą sesję i pomyślałam „zostały tylko 3 semestry – weź się w garść dziewczyno i zrób tą magisterkę!”. Wtedy jak na złość harmonogram zajęć wypełnił się tzw. „zapychaczami”, czyli przedmiotami, które trzeba odbębnić, mimo że nic nie wnoszą do specjalizacji. Był to dla mnie bardzo ciężki czas, gdyż czułam się jakbym cofała się w mojej edukacji.
Właśnie w tym okresie okazało się, że moja druga połówka dostała pracę. Stanowisko wymagało przeprowadzki do Warszawy. To był impuls, który sprawił, że w ciągu dwóch tygodni rzuciłam studia i podjęłam decyzję o wyprowadzeniu się z Krakowa. Decyzję trudną, gdyż jestem bardzo emocjonalnie związana z rodziną i miastem, w którym spędziłam całe swoje życie.Mija już miesiąc odkąd mieszkam w stolicy i muszę powiedzieć, że pomimo moich obaw, że jeśli zboczę z wytyczonej (przez siebie!) ścieżki to świat mi się zawali, wszystko poszło zaskakująco gładko. Udało mi się znaleźć pracę, powoli poznaję nowych ludzi i w razie kryzysu mogę wsiąść do pociągu i być w Krakowie po 3h.

Dla tych, którzy się wahają: jeśli jesteście w podobnej sytuacji i czujecie się bardzo źle na swoim kierunku, to zrezygnujcie ze studiów. Pamiętajcie, że to Wy podejmujecie decyzje dotyczące Waszego życia (to nie Twoi rodzice będą siedzieć na wykładach i oglądać film z resekcji jelita grubego, mimo że bardzo źle znoszą widok krwi i ludzkich wnętrzności).
W sekundzie w której stwierdziłam, że rezygnuję ze studiów poczułam ogromną ulgę. Tak mocno tłumiłam w sobie wszystkie negatywne emocje związane z kierunkiem magisterki, że nie zauważyłam w jakim stopniu odbiło się to na mojej psychice.
Jeśli tylko możecie, korzystajcie z możliwości zmiany zdania. A jeśli chodzi o studia – to nigdy nie jest za późno!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s