Autobus znieczulicy przez ulice mego miasta mknie

Zauważyłam, że w Warszawie rzadziej ustępuje się miejsca osobom potrzebującym. Nie mówię, że nikt nie ustępuje – ale nie zdarza się to tak często jak w Krakowie. Ludzie nawet nie czują się głupio, tylko włączają tryb obojętności i udają, że nie widzą problemu.

Dzisiaj: jadę porannym tramwajem w kierunku Dworca Centralnego. Jak na tą porę nie ma dużych tłumów. Stoję obok dwóch rozkładanych krzeseł, które są ustawione bokiem do kierunku jazdy. Obok mnie siedzi dziewczyna, na oko 25+.

Na którymś z przystanków wsiada staruszek. Niepewnym krokiem przekracza próg niskopodłogowego tramwaju i rozgląda się równie niepewnie. Oczywiste jest, że szuka miejsca siedzącego, ale wszystkie są zajęte. Wzrok dziadka spoczywa na pani 25+, która nawet nie drgnie i uparcie wpatruje się w, widoczny tylko dla niej, interesujący punkt za szybą (przy której stał starszy pan! – więc nie mam mowy o tym, że go nie zauważyła). Staruszek nie chciał się narzucać, więc kurczowo trzymając się barierki stał obok drzwi. W tej chwili żałowałam, że nie siedzę, bo sama zaproponowałabym mu, żeby usiadł na moim miejscu.

jest

Nie jestem święta: nie zrywam się na równe nogi, gdy tylko starsza osoba przekroczy próg tramwaju/autobusu itd. Czekam, obserwując czy przypadkiem nie znajdzie się wolne siedzenie. Czasami sama jestem tak zmęczona, że nie mam siły ustępować miejsca.

Jednak w ww. sytuacji miałam ochotę wręcz publicznie zwrócić uwagę: „może ustąpiła by pani miejsca!?”.
Bądźmy ludźmi – jeśli widzimy kogoś, kto bardziej niż my potrzebuje usiąść, to ruszmy tyłek i wytrzymajmy te kilka przystanków.

Muszę jednak zaznaczyć, że wśród osób starszych zdarzają się… jakby to ładnie ująć: aroganccy hipokryci.
Kiedy jeszcze mieszkałam w Krakowie, przy Hali Targowej wsiadł do tramwaju dziadek (jeden z tych energicznych). Siedziałam na pojedynczym siedzeniu blisko drzwi wykończona po całym dniu na uczelni. Podszedł do mnie ów delikwent i zaczyna ostrym tonem:
– Tu jest miejsce uprzywilejowane! – wskazał na naklejkę nad siedzeniem.
Spojrzałam na naklejkę i rozglądnęłam się po tramwaju.
– Przecież ma pan wolne miejsca.
Mógł wybierać do woli. Było przynajmniej 5 wolnych miejsc (w tym uprzywilejowane): przodem, tyłem, bokiem…
– Nie rozumiesz karteczki?! – on na to, uporczywie machając w kierunku naklejki.
Inni pasażerowie zaczęli się nam przyglądać, bo pan starszy ani myślał mówić cicho.
Nie miałam siły się kłócić, więc zajęłam jedno z 5 niezajętych siedzeń i pozwoliłam dziadkowi cieszyć się jego wymarzonym, jedynym i wybranym miejscem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s