Jak się załamać z klasą?

Tak jak opisywałam wcześniej tutaj, na początku przeraziło mnie trochę tempo życia w Warszawie. Owszem Kraków do małych miast nie należy, jednak tam wszystko toczy się trochę inaczej – wolniej i bez takiej presji. Wyobraźcie sobie teraz jaki szok przeżywa osoba przeprowadzająca się ze wsi lub małego miasteczka, do dużej metropolii.
Chciałabym napisać o współczesnym temacie, o którym się nie mówi a powinno i to bez wstydu.

Zapraszam do czytania każdego kto podejrzewa u siebie problem z nerwami. Opisze Wam jak to było u mnie:

To było jeszcze kiedy mieszkałam w Krakowie. Byłam w liceum i czekałam sobie spokojnie na tramwaj w tunelu w Galerii Krakowskiej. Nagle poczułam, że moje serce zaczyna walić jak oszalałe, jednocześnie zapragnęłam biec do toalety i zaczęło mi się robić biało przed oczami.
Udało mi się jakoś dotrzeć do łazienki i myślałam ze umrę w kabinie – serce dalej łomotało, miałam wrażenie ze mam zawał. Tramwaj mi oczywiście uciekł, ale udało mi się zebrać na następny.
Do dzisiaj podziwiam się za to, że tamtego dnia dojechałam do domu – chciałam milion razy już wysiąść, ale zacisnęłam zęby i dałam rade.

Z początku myślałam, że to jakaś bardzo nieprzyjemna grypa żołądkowa, jednak podobne sytuacje powtórzyły się jeszcze dwa razy. Przy drugiej wylądowałam w szpitalu, gdzie dopiero po 2 dniach (kiedy prawie nic nie jadłam i było mi non-stop niedobrze), lekarze zorientowali się, że to problemy natury psychicznej.

Y KRISTA C.

Okazało się, że te objawy to nic innego tylko ataki paniki. Zaznaczam od razu, ze nie jechałam na żadne ważne spotkania, nie miałam egzaminu – ot tak mój organizm zaczynał świrować.
A wiecie – to się zaczęło w wakacje. I zaraz Wam wytłumaczę, czemu to właściwie nie jest dziwne.

Rocznik ’84 – ’97 to tzw. Pokolenie Y. Są to osoby, które odczuwają silną presję robienia kariery (spójrzmy chociażby ile osób ma teraz wyższe wykształcenie), nieprzerwanie prą do przodu i wszystko chcą osiągać jak najszybciej.
Ja należę do Pokolenia Y. W trakcie roku szkolnego cały czas miałam coś na głowie. Logicznym by było, że wtedy nastąpi załamanie. Ale właśnie nie – w wakacje było więcej luzu. I to dlatego ujawniły się moje problemy. Mój mózg miał czas, żeby (świadomie lub nie) zacząć się zastanawiać nad moim życiem. I się zaczęło.

A najgorzej jest jeśli coś podświadomie Ci się wkręci. Wtedy cholernie trudno wydostać się z tego błędnego koła. Mój przykład: kiedyś taki atak dopadł mnie na przystanku tramwajowym, z którego jeździłam do szkoły. Od tamtej pory zaczęło się to powtarzać w tamtym miejscu, przed rozpoczęciem lekcji – codziennie. I uwierzcie mi, nie wychodziłam z domu z nastawieniem „no, to znowu mnie dopadnie”, czasem wręcz o tym zapominałam, ale samo „włączało się”, jak tylko dotarłam na przystanek.

Co w takiej sytuacji?
Nie ma co się rzucać i bronić – trzeba iść do lekarza. Tak, psycholog to też lekarz i nie należy się wstydzić do niego iść! Nikt nas nie zamknie w wariatkowie, tylko dlatego, że nie radzimy sobie ze stresem.
Mi bardzo pomogła terapia z psychologiem i leki uspakajające. Ustało ciągłe napięcie w ciele, które powodowało uczucie jakbym miała zaraz się rozerwać, albo chodzić po ścianach. Byłam wyciszona, ale w żadnym wypadku otumaniona.
Przy wsparciu farmakologicznym udało mi się wyleczyć. Teraz takie ataki, miewam maksymalnie 2 razy w roku.

Podsumowując:
Najważniejsze, żeby zdać sobie sprawę z problemu. Jeśli wiemy co nam dolega, łatwiej będzie z tym walczyć – wiem, że to brzmi oklepanie, ale taka jest prawda.
Po drugie, należy skorzystać z pomocy. Nie ma sensu się męczyć – gdyby ludzie nie mieli problemów psychicznych – nie byłoby psychologów. Pamiętaj: nie Ty pierwszy, nie ostatni.

No i na koniec dodam, nie wstydźcie się o tym rozmawiać. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi a nie terminatorami – możemy pozwolić sobie na chwilę słabości ;). A przy każdej rozmowie na ten temat, będzie Wam lżej i to Wy będziecie mieć nad sobą władzę, a nie choroba!

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Jak się załamać z klasą?

  1. Pingback: O tym jak zaskoczyłam samą siebie | KraQska

  2. Mówi się, że pokolenie Y to pierwsze pokolenie, które ma nieograniczone możliwości, żyje za pan brat z technologią, ma możliwość rozwoju. Wtłacza nam się, że możemy być kim chcemy ale z drugiej strony jesteśmy najbardziej obserwowanym pokoleniem, od którego cały czas się wymaga – najlepiej żebyśmy zmienili świat na lepsze. W końcu nasi poprzednicy nie mieli takich możliwości jakie mamy my dzisiaj. Między innymi stąd ta presja i poczucie wypalenia jeszcze przed wkroczeniem w „dorosłość”.

    Polubione przez 1 osoba

    • Świetnie to ujęłaś. Skoro nasi rodzice i dziadkowie musieli się tyle natrudzić, żeby godnie żyć, a my wszystko mamy „podane na tacy”, to powinniśmy z łatwością odnosić sukcesy i radzić sobie ze wszystkim perfekcyjnie, bo mamy „prościej”.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s