Widzę, że zmęczyło cię noszenie tobołów – wypróbuj nasz dezodorant

O promocji ulicznej słów kilka.

Każde miasto ma chyba miejsce, które (nie bez powodów) umiłowali sobie roznosiciele ulotek, grupki agitacyjne albo promotorzy klubów. Jest to zatłoczona ulica lub plac, którego nie sposób przejść bez bycia zaczepionym. Są dwie opcje: light – zatrzymywane są grupy powyżej dwóch osób, albo opcja hard – nie jesteś bezpieczny nawet, kiedy idziesz sam.

W Krakowie nie ma szans, aby płynnie przejść przez Floriańską albo Szewską. Będą Cię zapraszać do restauracji, pubu/klubu, a na końcu zaatakuje Cię Ciastek ze Shreka, ewentualnie Freddy Krueger – namawiając do wstąpienia do domu strachów.
Jeśli macie problem z asertywnością, polecam śmignąć równoległymi ulicami: Szpitalną albo Św. Jana – tam jest spokojnie.

Najpopularniejsze miejsce dla ulotkowiczów w Warszawie: trasa metro Centrum – Dworzec Centralny. Chodzę tamtędy średnio 6 razy w miesiącu.
Najpierw młodzi chłopcy zbierają podpisy i datki na wszelkie możliwe cele, potem dziewczyny namawiają do kupna kosmetyków i pod koniec starsze osoby zachęcają do wzięcia kredytu, lub zapisania się do szkoły językowej. Finałem są grupki polityczne, religijne, bit boxerzy itd., gromadzący się na tzw. Patelni, przed wejściem do metra.

Wszystko w wersji hard, nie ważne, że jesteś sam, spieszysz się i masz ze sobą ogromną torbę. Na pewno znajdziesz chwilę, żeby wysłuchać o najnowszym fluidzie do twarzy, po którym Twoja cera będzie świetlista przez pół roku.

ulica

Kiedyś szłam odprowadzić koleżankę na pociąg. Spieszyłyśmy się, dodatkowo kumpela miała ze sobą ogromną walizkę na kółkach. Zaznaczę tutaj, że sprzęt już dogorywał, więc kiedy natrafiłyśmy na kostkę brukową – podniosłyśmy go i tachałyśmy ślamazarnie, ale nadal w pośpiechu.
Widziałam kątem oka hostessę z katalogiem, ale pomyślałam „nie podejdzie do nas, przecież widzi, że jesteśmy zmachane i chcemy jak najszybciej dostać się na dworzec”.

Taaaa…

Dziewczyna niczym się nie przejmując podeszła do nas (my nadal w ruchu) i pokazując najnowszy katalog Avon’u, zaczęła wyuczoną regułkę:
– Cześć. Czy zechciałybyście zapoznać się z naszą ofertą…

Nie wierzyłam własnym oczom i uszom – nie wiem czy bardziej ciążyła mi walizka, czy bardziej odczuwałam szok, że ona jednak do nas podeszła.
Nie czekając na propozycję darmowych próbek, wypaliłam:
– No chyba żartujesz! – i poszłyśmy dalej.

Ja wszystko rozumiem, że praca, że nadzorują tych biednych ulotkowiczów i sprawdzają efektywność. Zawsze biorę ulotki, bo mnie to nic nie kosztuje, a druga osoba zarobi.
Ale w momencie, kiedy promotorzy widzą, że ktoś ewidentnie się spieszy i niesie (mocno sugerujący pośpiech na podróż) bagaż – po cholerę podchodzą? Dla mnie zakrawa to na bezczelność i egoizm.
Już lepiej, żeby panienka z Avonu powiedziała:
„Widzę, że jest pani spocona od noszenia tobołów – może wypróbuje pani nasz nowy dezodorant?”.

Przynajmniej byłoby adekwatnie.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Widzę, że zmęczyło cię noszenie tobołów – wypróbuj nasz dezodorant

  1. Przypomniało mi się jeszcze jak idąc z metra Centrum zaczepił mnie jakiś student i dosłownie wcisnął do rąk jakieś opakowanie, dość spore. Mówił jakie to fantastyczne wkładki do butów, moje życie stanie się lepsze dzięki nim. Powiedziałam, że ich nie wezmę, bo nie dość że nie potrzebuję to na dodatek mam małą torebkę, nie mam jak spakować i nie będę chodzić po mieście z nimi. Chciałam mu je zwrócić ale miałam wrażenie, że specjalnie nie chce ich ode mnie brać z powrotem- skoro już wzięła do rąk to 50% sukcesu. Na koniec wspomniał, że oczywiście muszę się dorzucić na jakiś projekt studencki, jeśli jednak zechce je zatrzymać. No pewnie…
    Potem już nawet nie reagowałam na tych zaczepiaczy. Oczy wlepione w ziemię i byle do przodu :D

    Lubię to

    • Koleś od wkładek do butów! Faktycznie, mnie kiedyś też zaczepił. Byłam przekonana, że to jakiś żart. ;)

      Argument z tym, że nie mogłabyś chodzić z wkładkami do butów w rękach, jest genialny :D

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s